TOPR nie ma funduszy na generalny remont Sokoła, a co dopiero na zakup nowego.
Na początku listopada śmigłowiec Sokół Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego będzie przechodził rutynowy przegląd przed sezonem zimowym.
Ratownicy TOPR już teraz się martwią, aby maszyna nie wymagała jakiejś większej naprawy. Na remont bowiem może zabraknąć pieniędzy. Niezależnie od tego nieubłaganie zbliża się przegląd generalny Sokoła. A to już wydatek minimum kilkuset tys. zł. Póki co tych pieniędzy TOPR po prostu nie ma.
Śmigłowiec Sokół na stałe stacjonujący pod Tatrami tak naprawdę zrewolucjonizował ratownictwo górskie. Już jego poprzednik - niewielki śmigłowiec Mi-2 - i kunszt pilotów pozwalały na wiele podczas akcji ratunkowych. A mocniejszy i nowocześniejszy Sokół w sposób zdecydowany zmienił przede wszystkim szybkość działania ratowników. Teraz przy poważniejszych akcjach w rejonie Rysów czy Orlej Perci standardowo wysyłany jest śmigłowiec z wyciągarką, ratownikami TOPR i lekarzem. W zasadzie z każdego miejsca można wyciągnąć rannego turystę i szybko przetransportować do szpitala. Tak było we wrześniu kiedy to ze szlaku na Rysy w ciągu kilku godzin przetransportowano do Zakopanego trzech poważnie rannych turystów. Najciężej poszkodowanej kobiecie szybka pomoc zapewne uratowała życie.
Maszyna TOPR na razie leci na rutynowy przegląd.
- 5 listopada zaczyna się doroczny przegląd w Świdniku - przyznaje Czesław Ślimak, prezes TOPR. - Za tą operację na szczęście nic nie zapłacimy. Jest ona bowiem jakby wliczona w cenę śmigłowca. Prace potrwają około trzech tygodni, tak że przed sezonem zimowym maszyna z powrotem będzie stacjonować w Zakopanem.
Jednak już teraz sen z powiek ratownikom TOPR spędza wizja zbliżającego się nieubłaganie przeglądu generalnego maszyny.
- Trudno powiedzieć kiedy to nastąpi - zaznacza Czesław Ślimak. - To zależy kiedy nasz Sokół przepracuje odpowiednią ilość godzin w powietrzu. Wtedy wymagany jest remont generalny maszyny.
A to będzie kosztować. Ile? Tego TOPR na razie nie wie. Pewne jest, że minimum kilkaset tysięcy zł, a może się okazać, że nawet więcej. To wszystko zależy od tego w jakim stanie będzie śmigłowiec. Eksperci dokonują bardzo szczegółowego przeglądu i decydują, które podzespoły należy wymienić. Tutaj ze względów bezpieczeństwa normy są bardzo surowe.
Już teraz wiadomo, że TOPR pieniędzy na remont generalny mieć nie będzie. Pogotowie górskie finansowane jest z budżetu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przekazywane z budżetu pieniądze wystarczają na bieżącą eksploatację Sokoła. Na dodatkowe naprawy funduszy już nie ma.
- Będziemy zabiegać o dodatkowe środki - zapewnia Czesław Ślimak. - Nie wyobrażam sobie sytuacji, aby z powodu braku pieniędzy śmigłowiec stał bezczynnie w hangarze.
Zapewne takiej sytuacji nie wyobrażają sobie również turyści i narciarze. Same koszty użytkowania maszyny w Tatrach są wysokie. Godzina lotu Sokoła to wydatek około 6 tys. zł. Na Słowacji koszty akcji ratunkowych pokrywa albo sam turysta, albo ubezpieczyciel, jeśli turysta wykupił specjalną polisę. U nas nadal akcje w Tatrach są za darmo. A raczej opłacane są z kieszeni podatników. A przecież za jakiś czas trzeba będzie pomyśleć o zakupie nowej maszyny, a to wydatek rzędu minimum kilkudziesięciu milionów złotych. •
Przemysław Bolechowski