Najpopularniejszy szlak w Tatrach, droga do Morskiego Oka, miał być od jutra zamknięty dla ruchu turystycznego. Ale nie będzie. – Z uwagi na turystów ostatecznie zdecydowaliśmy, że zamkniemy drogę dopiero od 1 września – informuje Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański.
W sierpniu do Morskiego Oka idzie najwięcej turystów w ciągu całego roku. Średnio wtedy wędruje z Palenicy Białczańskiej do schroniska ok. 6 tysięcy ludzi, ale bywają takie dni, gdy jest ich ok. 10, a nawet 12 tysięcy. Zamykanie więc w tym okresie drogi nie jest najlepszym rozwiązaniem ani dla turystów, ani dla fiakrów czy busiarzy. Jednak prace związane z likwidacją osuwisk muszą być wykonane do końca tego roku, a przynajmniej ich większość z nich. Teraz zaś jest najlepszy czas na to, bo dzień jest długi i pogoda sprzyja. We wrześniu natomiast w Tatrach mogą już wystąpić przymrozki, a nawet spaść śnieg. – Najprawdopodobniej będziemy mogli prace kontynuować w roku następnym – podkreśla starosta tatrzański.
Stąd też decyzja, aby termin zamknięcia drogi przesunąć na koniec wakacji. Ale nawet po tym terminie turyści będą mogli dostać się do Morskiego Oka, tyle że dalszą drogą – do Wodogrzmotów Mickiewicza dotychczasową trasą, a potem doliną Roztoki przez Dolinę Pięciu Stawów.
Halina Kraczyńska